poniedziałek, 19 listopada 2012

Coś zupełnie nowego - Korek Resto Bar

     Nie jest to codziennością, że w dzień powszedni możemy zjeść śniadanie na mieście. To ze względu na pracę, którą wykonujemy. Jednak ostatnio, w czwartek i piątek, mieliśmy wolne, specjalnie na wyjazd za granicę. A, że droga do celu naszej wycieczki zapowiadała się bardzo długa postanowiliśmy przed wyjazdem zjeść pokrzepiający posiłek.
     Ja byłam w stanie zrezygnować z odkrywania nowych miejsc, by nie szukać długo i zjeść szybko, ale A. postanowił poszperać za czymś w Internecie. Ostatecznie, gdy ja pakowałam się i przygotowywałam do wyjścia, plan był już gotowy. Idziemy na śniadanie do Resto Baru Korek, przy ul. Czystej. 
     Ulicę Czystą w Krakowie znam. Tak przynajmniej mi się wydawało. Choć może powinnam powiedzieć, że znam jej część położoną bliżej fitness klubu, gdzie kiedyś często chodziłam. Resto Bar Korek mieści się w ślepej jej części, bliżej Alej. Zawsze wydawało mi się, że ta część jest krótka, niezbyt interesująca a tu proszę... taka niespodzianka.
     Lokal ma wystawionych jeszcze parę stolików zewnętrznych – taki mini ogródek, jest też dobrze oznaczony więc nie mieliśmy problemu z trafieniem. Jak podjechaliśmy była wczesna godzina, około 8:00, a my nie sprawdziliśmy czy Korek będzie już o tej godzinie otwarty. Okazało się jednak, że mimo wczesnej pory lokal działa. Po wejściu dziwiłam się, że jeszcze nigdy nie słyszałam o tym miejscu bo bardzo mi się ono spodobało. Drewniana podłoga i blaty stołów, jasne ściany i ciekawe dekoracje. To wszystko ciągnęło się od samego wejścia, przez dwie małe sale po bokach baru, dużą, wąską salę, gdzie siedliśmy my i pewnie jeszcze schodami na dół skąd dochodziły głosy gości.
     Około 8:00 rano w lokalu było już parę osób, między którymi przechodziła jedna pani kelnerka. Menu śniadaniowe dostaliśmy na oddzielnej, niż dania na późniejszą okazję, karcie. Aby skomponować swój własny zestaw śniadaniowy wystarczyło dobrać składniki takie jak jajko, parówka, ser żółty czy szynka. Można było też wybrać “gotowiec”. My skusiliśmy się na tą druga opcję wybierając zestaw o wdzięcznej nazwie “korkowy”. W skład tego dania wchodził twarożek ze szczypiorkiem, pasta jajeczna w łososiem, ser żółty, szynka, pomidor, ogórek, pieczywo i kawa lub herbata. Całość kosztowała 19zł. Biorąc pod uwagę fakt, że za omlet lub musli z jogurtem wraz z kawą cappuccino trzeba było zapłacić 18zł (9zł + 9zł) można powiedzieć, że nasz wybór bardziej się kalkulował.
     Zestawy śniadaniowe (po jednym dla każdego) pojawiły się na naszym stoliku szybko i od razu oszacowałam, że nie będę w stanie zjeść tego wszystkiego co było wyłożone na talerzu. Od razu też wiedziałam, że następnym razem zamówimy jeden zestaw “korkowy” na dwoje. Jednak nie ma tego złego... Mój przebiegły mąż wymyślił, że skoro nie zjemy takiej ilości jedzenia możemy sobie spakować “wałówkę” na podróż. Tak też zrobiliśmy wprowadzając przy tym trochę zamieszania.
     Jedynym do czego muszę się przyczepić był fakt, że zamiast twarożku ze szczypiorkiem dostaliśmy twarożek na słodko. Był on, co prawda, podany w osobnej miseczce więc nie łączył się z pozostałymi składnikami dania ale ja nieświadomie posmakowałam go zaraz po paście jajecznej. Nie było to miłe doznanie. Na szczęście pomysł robienia kanapek na drogę pozwolił mi szybko o tym zapomnieć.
     Tak więc, zjedliśmy pastę jajeczną (pyszną), kromki z serem żółtym, szynką i warzywami, wypiliśmy kawę. Na to, co zostało pani kelnerka podała nam pojemniki na wynos. Wszystko ładnie się zmieściło. Słodki serek osobno, chlebek osobno, ser żółty i szynka osobno.
     Resto Bar Korek to miejsce nie tylko na śniadanie. W karcie głównej oferuje wszystko, czym może poszczycić się restauracja. Od przekąsek, przez sałatki, burgery, makarony po ryby i mięsa. Wystrój i lokalizacja sugerują również, że popołudniami i wieczorami musi tam panować miła atmosfera. Na pewno warto się tam wybrać na obiad. Kiedyś to sprawdzimy jednak w ten weekend, zaopatrzeni w prowiant, wyruszaliśmy daleko spróbować "króla deserów". Pewnego torciku czekoladowego...
 


















 
 
 
   

5 komentarzy:

  1. Chodzę do Korka zawsze kiedy to tylko możliwe. Naprawdę lubię tą knajpkę. A szczególnie piwniczkę ;] ... Do tego kucharz robi swoje. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze siadam przy stoliku, który wybraliście :}

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! smacznie! przyjemnie!

    OdpowiedzUsuń